Różowe placki ziemniaczane z łososiem i pysznym sosem

Miałam 3 małe buraki i brak pomysłu co zrobić z taką ilością. Tak oto powstało to pyszne danie :) Miały być zwykłe placki, a wyszło trochę oryginalnie i ładnie :)

Składniki:

  • 500g obranych ziemniaków
  • 60g cebuli
  • 60g surowych buraków
  • 60g obranej marchewki
  • 1 jajko
  • sól, pieprz do smaku
  • 50g mąki pszennej
  • olej do smażenia
  • łosoś wędzony
  • 1 ogórek kiszony
  • 50g cebuli
  • 3-4 łyżki śmietany
  • koperek, pomidorki do przybrania

Wykonanie w Thermomix:

1. Do naczynia miksującego wkładamy ziemniaki, cebulę, marchew, buraki, jajko, przyprawy i mąkę. Miksujemy 4 sek./obr.7

2. Na rozgrzany olej wykładamy po łyżce masy i smażymy na rumiano z obu stron. Puste naczynie myjemy, lekko osuszamy.

3. Sos. Siekamy cebulę 2 sek/obr.5.

4. Dodajemy ogórka 2 sek/obr. 5

5. Dodajemy śmietanę i przyprawy 5 sek/obr. 5.

Placki wykładamy na talerz, polewamy sosem, układamy na tym łososia i przybieramy koperkiem i pomidorkami. PYCHOTA!

placki ziemniaczane z burakami

placki ziemniaczane z burakami

placki ziemniaczane z burakami

Zupa z pomidorków koktajlowych

Wiem… długo mnie nie było, ale chyba tego potrzebowałam. Po tych kilku miesiącach absencji postanowiłam zmienić trochę kierunek mojego bloga. Teraz większość przepisów będzie dopasowanych pod użytkowników Thermomixa (TM5), ponieważ od pół roku gotuję tylko w nim i nie chcę przestawać :)

Dziś będąc na działce Teściowej zebraliśmy ponad 6kg (!!!) pomidorków koktajlowych. Drugie tyle jeszcze dojrzewa :) W końcu będę miała co ukisić, zmiksować, przerobić i zjeść ;) Mam nadzieję, że wszystkie pomysły uda mi się tutaj zamieścić :)

Składniki:

  • 30g cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • 15g oliwy
  • ok. 100g cukinii (opcjonalnie)
  • 200g papryki czerwonej
  • 500g pomidorków koktajlowych
  • 400g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1-2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka koncentratu bulionu warzywnego
  • szczypta pieprzu
  • 150g ugotowanego ryżu (opcjonalnie)

Wykonanie w Thermomix:

1. Do naczynia miksującego wrzucamy cebulę i czosnek. 3 sek/obr. 6

2. Składniki zgarniamy kopystką na dno naczynia. Dodajemy oliwę. 2 min/obr. 1.5

3. Dodajemy pokrojone: cukinię i paprykę. Miksujemy 3 sek/obr. 9

4. Dodajemy pomidory koktajlowe, przyprawy, wodę. Gotujemy 20 minut/100 stopni/obr. 1.5

5. Jeśli wolicie zupy krem, to na tym etapie możecie zmiksować 10 sek./obr. 4-10 (stopniowo zwiększając)

6. Dodajemy ugotowany ryż. Mieszamy 30 sek./2 obroty wsteczne

7. Dekorujemy posiekaną pietruszkę, dodajemy jogurt lub śmietanę.

Smacznego :)

zupa z pomidorów koktajlowych

zupa z pomidorów koktajlowych

zupa z pomidorów koktajlowych

Rak piersi? To nie dla mnie.

Mam 29 lat i mimo, że w mojej rodzinie nie było przypadku zachorowania na raka piersi, wiem, że zawsze może być ten pierwszy, że to ja mogę być pierwsza. Nie należę do osób, które z obawy przed diagnozą nie chodzą do lekarza- wręcz przeciwnie. Uważam, że do lekarza powinnyśmy chodzić regularnie, a przede wszystkim musimy badać się same! Jeśli to nie my zadbamy o nasze piersi i zdrowie, to kto?

Niedawno miałam przyjemność skorzystania z rękawicy do badania piersi Breast Sense. Jest to rękawica wielokrotnego użytku wypełniona żelem, która uwrażliwia zmysł dotyku i sprawia, że samo badanie jest przyjemniejsze. Do kompletu z rękawicą dołączono także płytę DVD z instrukcją oraz wstępem, w którym poruszono także statystyki zachorowań na raka piersi.

Jak prawidłowo wykonać badanie? Najpierw badamy pierś gołą dłonią, a potem w ten sam sposób za pomocą rękawicy. Zobaczcie film:

Pamiętajcie, badając się regularnie mamy szansę na całkowite wyleczenie w przypadku, gdy znajdziemy zmiany w piersiach.

Rękawicę otrzymałam w ramach kampanii Badaj Biust od dystrybutora (ZdrowePiersi.com.pl), który jest jej partnerem. Kampania Badaj Biust jest projektem fundacji OnkoCafe.

 

Pyszny krem pomidorowy nie tylko dla dzieci

Dedykuję ją przede wszystkim dzieciom, ale i nam BAAARDZO smakuje :) Tak więc jest to pyszny krem pomidorowy dla całej rodziny :)

Składniki na 1 maluszka, który lubi pomidory ;)

  • około 2 szklanek wody (może być rosół, bulion warzywny)
  • 1 średniej wielkości marchewka
  • 1/2 małej cebuli
  • 2-3 różyczki kalafiora
  • 1 ziemniak
  • 3 nieduże pomidory z własnej lub zaprzyjaźnionej uprawy :)
  • szczypta bazylii

Warzywa myjemy, marchew i ziemniaka kroimy w kostkę gotujemy w wodzie do miękkości na małym ogniu pod przykryciem. W tym czasie na pomidorach nacinamy nożem krzyżyk w miejscu, skąd wyrastał kwiatek ;)  i zalewamy wrzątkiem. Zostawiamy pod przykryciem na 5 minut. Po tym czasie zdejmujemy skórkę, kroimy na ćwiartki, wycinamy twardą część i wrzucamy do MIĘKKICH warzyw (inaczej się nie ugotują). Gotujemy razem jeszcze 10 minut, przyprawiamy bazylią i miksujemy. Ja do takiego kremu jeszcze wrzucam makaron literki, zagotowuję, przykrywam i zostawiam na 10 minut. Makaron elegancko sobie dochodzi i zupa jest bardziej sycąca :) Pyszna! Mój Syn potrafi zjeść 1,5 szklanki na raz ;)

krem z pomidorów dla dziecka

Pragnę podkreślić, że szanuję styl wychowywania innych rodziców. Jeśli uważasz, że za wcześnie na któryś z powyższych produktów- nie podawaj tego swojemu dziecku. Nie podawaj również wtedy, jeśli nie przetestowałaś ich oddzielnie pod względem przyswajania przez organizm dziecka (alergie).

 

List otwarty do właścicieli punktów gastronomicznych w Lidzbarku Warmińskim

tarta z ciasta francuskiego z cukinią, rzodkiewką i serem pleśniowym

Mieszkam w Lidzbarku Warmińskim, pięknym niedużym miasteczku w sercu Warmii, z liczbą mieszkańców nieprzekraczającą szesnastu tysięcy.

Postanowiłam napisać ten list w trosce o lepszą jakość potraw serwowanych w punktach gastronomicznych w naszym mieście. Z myślą o nas, mieszkańcach, ale i turystach, którzy przyjeżdżają do nas także z większych miast.

Jak każdy z nas potrzebuję czasami wyjść z domu, ze swojej kuchni, i zjeść na mieście coś dobrego. Wydawać by się mogło, że to niezbyt wygórowane wymagania, a jednak… Jakby dobrze policzyć to w moim mieście jest kilkanaście punktów gastronomicznych i w większości z nich można odczuć, że ktoś zwyczajnie ma nas za niewymagających. Być może niektórym wydaje się, że Lidzbarczanie to prości ludzie, którzy nie mają pojęcia o dobrym jedzeniu. Nie każdy musi się interesować kulinariami, ale każdy z nas lubi dobrze zjeść. Jestem pewna, że spora część z nas liczy się z wydawanymi na przyjemności pieniędzmi. Dlaczego w takim razie nie liczą się z nami właściciele punktów gastronomicznych w naszym mieście? Przecież to my utrzymujemy ich biznesy, a mam wrażenie, że czasami jest to nieuczciwa wymiana dóbr. Przyjrzyjmy się kilku sytuacjom z życia wziętym.

Jadłam w większości lidzbarskich knajp i mogę z czystym sumieniem polecić tylko dwie, ewentualnie trzy. Jedną, która trzyma poziom od lat, drugą, w której można zjeść domowe jedzenie, ale rozgotowany ryż czy makaronu w zupie to norma, oraz trzecią, która ma prawdziwy klimat restauracji, widać rękę właściciela, ale kuchnia mnie nie zachwyca.

Kiedyś podczas pracy dopadł mnie głód. Odwiedziłam więc jedno z popularnych miejsc z zapiekankami, kurczakiem z rożna itd. Zamówiłam „hamburgera” w cenie 7zł. Pomyślałam, że to drogo, bo pamiętam czasy, gdy takie kanapki kosztowały 4,50, ale byłam głodna i nie miałam czasu do stracenia. Co dostałam? Bułkę pełną kapusty, majonezu, ketchupu i kotleta (w smaku przypominającego tekturę) o grubości 2mm. Nie, nie wymagam w tej cenie grubego kotleta wołowego, musztardy dijon czy świeżo upieczonej bułki. Chciałabym zjeść mięso, które ma chociaż 2cm grubości, nie było usmażone pół roku temu, a potem zamrożone, oraz świeże warzywa, bez sztucznych sosów a`la vinegrete. To było tak podłe żarcie, że nawet podzieliłam się zdjęciem na swoim Fanpage`u. Nigdy więcej tam nie wrócę.

Innym razem, w innej knajpie zamówiłam rybę w cenie 25zł. „Zaszaleję!”- pomyślałam. No i zaszalałam- większość talerza stanowiły w połowie niedogotowane ziemniaki oraz surówka. Mięsa było co najwyżej na cztery kęsy. W takiej cenie spodziewałam się chociaż jednego filetu, a nie dwóch małych kawałeczków. Nie mówię już o tym, że ryba była mrożona, o czym pomyślałam dopiero po zamówieniu. Ponadto stado much siadających na moim jedzeniu skutecznie odbierało mi radość ze świętowania. Nie chcę nawet myśleć, gdzie te muchy siedziały wcześniej. Wszystko było ogólnie smaczne (oprócz surowych ziemniaków), ładnie podane, więc chciałam życzliwie podzielić się opinią o swojej kulinarnej przygodzie z uprzejmą panią, która nas obsługiwała. Na wieść o surowych ziemniakach po prostu kiwnęła głową (inna pani, chyba kucharka, tylko nasłuchiwała z korytarza o czym mówię), a na muchy ponoć nie ma tam mocnych. Co mnie jednak uderzyło to to, że pani sprawiała wrażenie urażonej tym, że miałam uwagi. Wyszłam z poczuciem, że jestem jedną z „czepiających się” klientek. Wydaliśmy 90 złotych na obiad dla dwóch osób bez deseru. Dziewięćdziesiąt złotych to minimum dziesięć godzin pracy w Lidzbarku. Za takie pieniądze naprawdę chciałabym chociaż poczuć, że nie żałuję. Nie wymagam zachwytu nad kulinarnymi zdolnościami szefa kuchni, ale choćby profesjonalnego podania. Zjadłam tam natomiast bardzo poprawne w smaku flaki. Czy wrócę? Tylko na pierogi, które ponoć mają dobre, ale nie było ich, kiedy przyszliśmy…

Kolejna historia, tym razem mojej koleżanki, to dość prozaiczny problem, ale pokazuje jak łatwo można wprowadzić klienta w błąd i zakłopotanie. Koleżanka jest wegetarianką (nie je mięsa oraz ryb). W karcie znalazła naleśniki ze szpinakiem, na które miała wielką ochotę. Co się jednak okazało po pierwszym kawałku? W naleśnikach był również boczek… Obsługa nie potrafiła jednak zgrabnie wybrnąć z sytuacji, bo koleżanka poczuła się negatywnie przez nią oceniona. Wyszła ze spuszczoną głową, płacąc za naleśnika, którego nawet nie zjadła… Efekt końcowy jest taki, że więcej nie wróci tam na nic do jedzenia, ewentualnie na piwo.

To, że w lidzbarskich knajpach podaje się mrożone produkty odgrzewane w mikrofalówkach to norma, nie tylko u nas, niestety. Jednak zimny kebab czy ugotowana w tej mikrofalówce karkówka to już lekkie przegięcie.

Jest jednak u nas lokal, w którym nawet nie ma kuchni, a podaje się tam jedzenie. Jak to możliwe? Przywozi się tam gotowe półprodukty i jakoś starają się to złożyć w całość. Zamówiłam tam sałatkę z kurczakiem. Co dostałam? Michę sałaty lodowej z równie lodowym, smażonym rano albo i dzień wcześniej, kurczakiem, całość posypaną vegetą… To był mój pierwszy raz od długiego czasu, gdy nie miałam ochoty zjeść tego, co mi podano. Innym razem zamówiłam lody za 18 złotych… 18 złotych!!! Dostałam 2 lub trzy gałki lodów oraz zwietrzałe i nieświeże produkty w niewielkiej ilości. To było po prostu przykre… Jak tak można? Dlaczego w takiej cenie podaje się jako dodatki podróbki znanych słodyczy, a nie oryginały? To, i ten zimny kurczak z vegetą skutecznie zniechęciły mnie do powrotu w tamte progi. Tym razem również przekazałam swoje uwagi pani, która nas obsługiwała. Niestety, reakcja podobna. Może chociaż przekazała właścicielowi? Mam nadzieję. W takich sytuacjach zastanawia mnie brak reakcji w stylu podarowany upust lub zapewnienie, że następnym razem dołożą wszelkich starań, by nie zawieźć…Potrzeba tak niewiele, zwłaszcza w najdroższej knajpie w mieście…

Zdaję sobie sprawę, że prowadzenie knajpy, baru czy restauracji to nie jest bułka z masłem. Ale obserwując ilość zamykanych lokali, w miejsce których pojawią się nowe, zastanawiam się czy właściciele byli otwarci na uwagi swoich konsumentów. Czy obsługa pytała dlaczego wrócił cały talerz zupy albo drugie danie nietknięte? Wydaje mi się, że nie.

Drodzy właściciele punktów gastronomicznych, proszę Was, uszanujcie nasze ciężko zarobione pieniądze. Nie róbcie z nas głupków, nie serwujcie kilogramów glutaminianu sodu, gotowców i nieświeżego jedzenia. Nie kombinujcie ze zbyt skomplikowanymi daniami, jeśli nie macie o tym pojęcia. Ugośćcie nas jak swoich bliskich, a wrócimy i to w większym gronie.

Szybki placek z ananasem i wiśniami

Super połączenie- ananas+wiśnie. Do tego placek idealnie słodki… jednym słowem: super ciacho :)

Składniki:

  • 2 jaja
  • 1,5 szklanki mąki (szklanka o pojemności 250ml)
  • pół szklanki oleju
  • 1/3 szklanki mleka
  • niepełna szklanka cukru pudru
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • około 2 plastrów świeżego ananasa (może być też ten z puszki)
  • garść wydrylowanych wiśni (bez pestek)

Jaja miksujemy z cukrem, dodajemy olej, mąkę, mleko, proszek i miksujemy na gładką konsystencję. Wylewamy do foremki (średnica około 25cm), na wierzchu układamy pokrojonym w cząstki ananasem i wiśniami (ja użyłam mrożonych). Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy 50-60 minut (sprawdzamy patyczkiem przed wyjęciem). Smacznego ;)

placek z ananasem i wiśniami

Kaszka jaglana z morelką i bananem

To chyba najlepsze połączenie smakowe mojego Synka :) Zajada, aż się uszki trzęsą ;) Dużo lepsze wychodzi z polskich moreli- są naprawdę przepyszne! Muszę ich kupić więcej i zamrozić. Te z importu smakują jak z papieru…

Składniki na 1 porcję:

  • 1 polska morela
  • pół dojrzałego banana
  • 1-2 łyżki płatków jaglanych
  • około pół szklanki wody

Morelę myjemy, obieramy ze skórki, pozbywamy pestki. W garnuszku gotujemy wraz z bananem do miękkości (około 5-10 minut), po czym dosypujemy płatki. Gotujemy jeszcze 2-3 minuty. Delikatnie blendujemy i studzimy :) Smacznego małe Szkrabki!

kaszka jaglana z morelką i bananem

Pragnę podkreślić, że szanuję styl wychowywania innych rodziców. Jeśli uważasz, że za wcześnie na któryś z powyższych produktów- nie podawaj tego swojemu dziecku. Nie podawaj również wtedy, jeśli nie przetestowałaś ich oddzielnie pod względem przyswajania przez organizm dziecka (alergie).

Pyszny i lekki krem z marchewki

Pierwszy łyk mnie zaskoczył… był pyszny i przypominał mi zupę z dyni, ale tą udaną, bo ja za dynią generalnie nie przepadam ;) Zupa przyprawiona jest na wytrawnie, więc nie jest słodka, a raczej smakuje nieco azjatycko.

Składniki na 6 sporych porcji:

  • około 12 dużych marchewek
  • 2 spore cebule
  • 2 litry rosołu warzywnego lub drobiowego
  • sól, pieprz, imbir, chili (opcjonalnie)
  • masło do smażenia cebuli
  • grzanki oraz prażony łuskany słonecznik

Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na maśle. Marchew ścieramy na dużych oczkach i dodajemy do cebuli. Mieszamy kilka razy i zalewamy rosołem. Dusimy do miękkości marchewki, miksujemy dokładnie blenderem i przyprawiamy. Wszystko trwa około godziny. Podajemy z grzankami i posypujemy słonecznikiem. Smacznego! :)

krem z marchewki

krem z marchewki

Domowe słodzone mleko skondensowane

No to mi do głowy wcześniej nie przyszło! :) Domowe mleko skondensowane! Przepyszne! Cudowne! Po prostu WOW! :) Robi się je długo, wymaga cierpliwości, ale efekt wart jest poświęcenia :)

Składniki:

  • 500ml mleka
  • 250ml cukru
  • łyżka masła
  • około 1,5h czasu ;)

Mleko i cukier gotujemy na małym ogniu co jakiś czas mieszając przez około godzinę. Uważamy, by mleko się nie przypaliło. Gdy masa zacznie gęstnieć (zmniejszy objętość o około połowę) dodajemy masło i mieszamy jeszcze 5 minut. Gdy ostygnie zgęstnieje do właściwej konsystencji. Co z nim można zrobić? Kilka na pewno pysznych rzeczy, ale czy nie smakuje najlepiej wyjadany łyżeczką? ;)

domowe słodzone mleko skondensowane

domowe słodzone mleko skondensowane

domowe słodzone mleko skondensowane

Dorsz z warzywami- obiad dla dziecka

Po 7. miesiącu wprowadzamy do diety dziecka ryby. Najlepiej, by były to ryby białe, dlatego wybrałam mojego ulubionego dorsza. Kupiłam filet za 10zł, pokroiłam i starczyło nam to na kilkanaście obiadków. No bo ile ten nasz Szkrabek zje? :)

Składniki:

  • około 20-50g filetu z dorsza (upewnij się, że nie ma ości)
  • mały ziemniak
  • pół marchewki
  • koperek

Najpierw gotuję pokrojoną lub startą marchew około 15 minut, potem dorzucam skrojonego ziemniaka i po 10 minutach dodaję rybę. Gdy dorsz się już ładnie rozpada (po około 5-10 minutach) przerzucam wszystko do kubka (bez wody), posypuję koperkiem i blenduję. Smacznego!

rozszerzanie diety bez mm

Pragnę podkreślić, że szanuję styl wychowywania innych rodziców. Jeśli uważasz, że za wcześnie na któryś z powyższych produktów- nie podawaj tego swojemu dziecku. Nie podawaj również wtedy, jeśli nie przetestowałaś ich oddzielnie pod względem przyswajania przez organizm dziecka (alergie).